lawendowe crème brûlée

3

Mój ulubiony deser w nowej odsłonie z aromatem lawendy i cytryny. Przyznam, że nie przepadam za lawendą, wole inne aromaty, ale ten mile mnie zaskoczył – deser wyszedł przepyszny. Zdecydowałam się zrobić crème brûlée właśnie z dodatkiem lawendy, gdyż przepis ten przewija się w najlepszych restauracjach i w programach kulinarnych więc postanowiłam go wypróbować 🙂 Z podanych ilości wyszły mi 3 nieduże kokilki, zrobiłam z premedytacja mniej, aby mnie nie kusiło 😉

Składniki:

– 250 ml śmietanki 30 %

– 70 g cukru

– pół laski wanili

– 1 łyżeczka posiekanej, świeżej skórki z cytryny

– 1 łyżeczka suszonej lawendy

– 3 żółtka

– 3 łyżeczki cukru brązowego

W garnku podgrzewamy śmietankę z cukrem, dodajemy ziarenka wanilii ( należy przekroić wzdłuż laskę i czubkiem noża wyciągnąć czarne nasiona), ja wkładam też wydrążona laskę do śmietanki aby wydobyć 100 % smaku.Dodajemy skórkę z cytryny i lawendę. Mieszamy i podgrzewamy cały czas na małym ogniu, jak zacznie się gotować, zdejmujemy z ognia. W miseczce roztrzepujemy żółtka widelcem i powolutku, małym strumieniem wlewamy lekko przestudzoną śmietankę do żółtek, cały czas mieszając- wlewamy całość znowu do garnka i podgrzewamy aż masa zgęstnieje. Masę odcedzamy przy pomocy sitka, aby lawenda, skórka i laska wanilii zostały na sitku. Czystą, waniliową masę przelewamy do kokilek i pieczemy 40 minut w 120 stopniach w kąpieli wodnej. Możemy wstawić kokilki do tortownicy i wlać wodę do 3/4 wysokości kokilek.Po upieczeniu wstawiamy na noc do lodówki. Schłodzone, osuszamy ręcznikiem papierowym, posypujemy cukrem brązowym i przy pomocy palnika lub opcji grill w piekarniku- karmelizujemy cukier ( utworzy się na wierzchu chrupiąca skorupka. Z doświadczenia wiem, że nie należy po tym zabiegu ponownie wkładać brulee do lodówki, bo cukier już nie będzie chrupiący, choć można go jeszcze raz potraktować palnikiem 🙂

4

5

6

 

7

8

2

10

1