londyn

IMG_0869tower bridge

Subiektywny opis i fotorelacja mojego weekendowego pobytu w Londynie 🙂

pogoda: 10-15 stopni, deszcz i wiatr czyli tak jak w Londynie być powinno o tej porze roku:)

co zobaczyłam: tower bridge, opactwo westminsterskie,buckingham palace,london eye,soho czyli chinatown,victoria,oxford street,st james park,the mall, trafalgar square,piccadilly circus,big ben, siedzibę brytyjskiego wywiadu MI6,Shakespeare’s Globe Theatre…jak na jeden dzień zwiedzania do sporo, praktycznie wszystko zwiedzone „z buta”.

zapach: Londyn wieczorem pachnie przecudnie jedzeniem a rano pijaństwem 🙂

uliczny styl: grube płaszcze oversize, gołe stopy i czarne nike z białą podeszwą tak jest ubrana co druga osoba. Dużo ludzi chodzi bez kurtek, sam garnitur wystarczy :)Dzieci w płaszczach i z gołymi nogami. Hindusi chodzą w japonkach. Wieczorem pijane Brytyjki w imprezowych sukienkach bez płaszcza, marynarki czy rajstop 🙂 Fajne jest to że nikt się nie przygląda i nie gapi, jakikolwiek jesteś ekscentrycznie ubrany. Mi np. podoba się flauszowy kapelusz z dużym rondem, ale w Polsce wstydzę się go założyć bo ludzie się gapia jak na dziwaka 🙂 Tam chętnie bym go nosiła.Mimo że Londyn to jedna ze stolic mody to eleganckich kobiet w szpilkach nie widziałam, wszyscy chodżą w sportowych butach.

komunikacja: bardzo rozbudowana,11 nitek metra zarówno podziemnych jak i naziemnych,miasto podzielone jest na strefy a cena jednorazowego biletu na metro to 5 funtów ( 30 zł) z 1 do 3 strefy.Dwupiętrowe autobusy i czarne taksówki są wszędzie. Ruch jest lewostronny a pierwszeństwo mają samochody przed pieszym czyli odwrotnie niż u nas. Można przechodzić na czerwonym świetle jak nic nie jedzie a oprócz tego przy każdym przejściu jest na ulicy napis w którą stronę trzeba spojrzeć aby nie zostać rozjechanym 🙂

samochody: ilość luksusowych aut robi wrażenie, nawet w biedniejszych dzielnicach jest na co popatrzeć.

zwierzęta: jako znana miłośniczka psów,zawracam uwagę na ilość zwierząt na ulicy 😉 Może ze 4 pieski widziałam w trakcie pobytu, być może spowodowane jest to małą ilością trawników i podobno z pieskiem bardzo trudno jest wynająć mieszkanie. Wieczorem w mojej dzielnicy widziałam za to 2 lisy, które radośnie grzebały w śmieciach i szukały pożywienia 🙂

czystość: częstym widokiem są wszechobecne papiery na ulicy, na chodniku pełno jest gum do żucia a przed każdym domem przy pojemniku na śmiecie są jeszcze worki ze śmieciami często porozwiewane z powodu wiatru jak mniemam.

jedzenie: niestety mnie nie zachwyciło, nie bywałam w ekskluzywnych restauracjach ale to co zjadłam na mieście było bardzo średnie. Fish&chips z ulicznej budki za 9 funtów i w restauracji od 11-15 funtów. Mały belgijski gofr z syropem klonowym i mała kawa w małej kawiarence 7 funtów. Podobno gofr był sprowadzany z Belgii, ale był gumowaty jak niedosmażony naleśnik. Kanapki do samolotu czy na śniadanie kupione w Tesco ( 1-4 funtów) bez smaku. Półprodukty kupione w sklepie- bardzo dobrej jakości. Czekolady, sosy, owoce, jogurty bardzo dobre, intensywne w smaku.Bardzo dużo produktów niedostępnym na polskim rynku, przez co głowa mi latała dookoła głowy 🙂 Warzywa których nazwy nie powtórzę i niestety już nie miałam na nie miejsca w walizce… Bardzo żałowałam, że nie miałam czasu skosztować jedzenia w londyńskim Soho ale byłam ograniczona czasowo 🙁 W marketach sporo jest pączków i donatów o różnych smakach przez co jadłam je codziennie począwszy od polskiego tłustego czwartku 🙂

ceny: drogo, ale to stolica światowa i trzeba być na to gotowym.Średnia kawa w sieciówce  4 funty ( 24 zł), wypasiony hamburger w restauracji  średniej klasy 25 funtów ( 150 zł), szklanka soku 5 funtów (40 zł).

ulica ze sklepami: Oxford street, warto odwiedzić Lush sklep z organicznymi kosmetykami, mydłami itd,Primark – każdy chodzi z beżową, papierową torbą z zakupami z tego sklepu. Mają fajne gatunkowo ubrania w dobrych cenach. Na początku lutego jeszcze można załapać się na wyprzedaże. Mają olbrzymi wybór bielizny w każdym rozmiarze, a ilość sportowych biustonoszy jest imponująca.

ludzie: multi kulti ale też zależy w jakiej dzielnicy się znajdziemy. Wizualnie najwięcej jest Hindusów, Afrykanów i często słychać Polaków 🙂 Śmieje się,że rodowitego Brytyjczyka tak łatwo spotkać w Londynie jak Warszawiaka w Warszawie 🙂 Podobno stanowią oni 60 % londyńskiej populacji. Ogromna liczba turystów wszędzie. Ludzie sympatyczni, pomocni i uprzejmi. Jak ktoś Cie dotknie to zawsze przeprosi, nawet jeśli Ty niechcący na kogoś wpadniesz na ulicy to i tak On Cie przeprosi z uśmiechem – podobnie było jak byłam w Dublinie.

puby: przepełnione po brzegi, ciężko dostać stolik, w środku ciemne światła, ciemny wystrój a z zewnątrz to zazwyczaj zadbana, bogato zdobiona kamienica dająca wyjątkowy klimat

markety: wszędzie Tesco- wszak to ich market 😉 Samoobsługa w większości sklepów, kupując alkohol trzeba jednak zawołać sprzedawce aby spojrzał czy masz 18 lat 🙂 Dużo produktów przygotowanych ,umytych, pokrojonych: gotowe puree z ziemniaków, obrane buraki, pokrojony w kostkę świeży kokos itd, dużo dań gotowych do mikrofali wszelakiego rodzaju od lasagne po homara .

kosmetyki: dużo nowości, ogromny wybór kosmetyków kolorowych i pielęgnacyjnych. Ceny są nieco wyższe niż w Pl, ale kosmetyki są lepszej jakości.

IMG_0470londyński autobus

IMG_0491fish&chips uliczne

IMG_0492mc

IMG_0498Lush

IMG_0499lush

IMG_0490primark

IMG_0464mini donaty

IMG_0458zakupy na kolacje

IMG_0509londyński szyk

IMG_0513ciekawe jak chodzą ubrani latem 🙂

IMG_0517english breakfast

IMG_0561torty angielskie

IMG_0564sklep  m&m’s

IMG_0596

IMG_0603

IMG_0606fish&chips wersja restauracyjna

IMG_0828zakupy do PL

IMG_0871

IMG_0872zakupy m&m, za 100 g 2 funty 🙂 Za te cukierki zapłaciłam około 80 zł 😛 kubek w promocji za 42 zł 🙂

IMG_0874soho

IMG_0865