topinambur

A co Ty wiesz o topinamburze?:)

Śmieszna nazwa, wręcz egzotyczna a okazuje się że nie jest to tak dziwny twór jak się okazuje.

Pierwszy raz usłyszałam o nim w programach kulinarnych, podawany był w formie puree, chipsów, karmelizowany- generalnie bą tą pierdą 🙂

Topinambur to słonecznik bulwiasty 🙂 Jest to gatunek rośliny z rodziny astrowatych, pochodzący z Ameryki Północnej.Jak zobaczyłam kwiaty tego warzywa to jestem pewna że u mojej babci w ogródku topinambur rósł na potegę 🙂 Kto by pomyślał, że był na wyciągnięcie ręki, a teraz biegam po bazarach i szukam tej luksusowej bulwy. Używają jej najlepsi kucharze, spróbuje i ja – amator 🙂

Współczesne badania wykryły w bulwach wiele cennych składników wpływających korzystnie na przemianę materii, a przez to likwidujących i zapobiegających licznym zaburzeniom. Cenne substancje to m.in. węglowodany, z których aż 70-90 proc. stanowią wielocukry zwane inuliną. Poza tym bulwy zawierają karetonoidy, pektyny, kwasy organiczne, błonnik, śluzy, tłuszcze, liczne minerały krzem, potas, wapń, fosfor, żelazo, cynk, witaminy, białka, biopierwiastki.Bulwy nie zawierają tłuszczu ani cholesterolu.

 IMG_3414

Odżywcze i smakowe walory topinambura najbardziej doceniają Francuzi, którzy kolorowe bulwy przyrządzają na dwadzieścia sposobów, od surówek po frytki. Na południu i w środkowej Francji do dzisiaj występują liczne plantacje tej rośliny. Uprawia się ją również w Niemczech oraz w USA. W Polsce popularna była przed wojną na Śląsku.

 

Obecnie trudno kupić topinambur w sklepie. Kto ma działkę lub ogród, może zamówić sadzonki w internecie. Ja kupiłam topinambur pod halą mirowską w Warszawie, koszt- około 25 zł za kg, ale podkreślić należy że bulwy nie są ciężkie 🙂 Do wyboru był topinambur zwykły i fioletowy 🙂
Do celów kulinarnych należy wybierać duże, kruche i jędrne bulwy. Przechowuje się je nie umyte, w lodówce w pojemniku na warzywa lub w chłodnym i suchym miejscu. Obrane bulwy należy wkładać kolejno do zimnej wody zakwaszonej sokiem cytrynowym, aby nie ściemniały. Gotuje się je tak samo jak ziemniaki, tyle że krócej.

 

Będę próbowała coś z niego wyczarować w weekend 🙂